Słowacja - narty pod Chopokiem

Autorem artykułu jest TwojaEuropa.pl
Znakomite, wolne od tłumów narciarzy stoki i przystępne ceny - nic dziwnego, że Słowacja i narty stają się niemal wyrazami bliskoznacznymi. Prawdziwy raj na wyciągnięcie ręki polskich narciarzy.
W ciągu ostatnich sześciu lat, dużo pieniędzy zostało zainwestowanych w ulepszenie infrastruktury na słowackich stokach. W rezultacie, biura turystyczne, właściciele hoteli oraz cała reszta osób zaangażowanych w sektor turystyczny, z wypiekami na twarzy opowiadają o Słowacji, jako nowej mekce pasjonatów zimowego szaleństwa. Stosunkowo niskie ceny w połączeniu z "wysypem" ofert tanich linii lotniczych oraz elastyczną ofertą właścicieli hoteli i pensjonatów, którzy chętnie przyjmują rezerwacje nawet na okresy krótsze, niż jeden tydzień (w przeciwieństwie do swoich konkurentów we Francji czy Szwajcarii), powoduje, że coraz więcej turystów, szczególnie tych z zachodniej części Europy, podejmuje decyzję: Słowacja - narty.

Wykorzystuje to także sektor turystyczny w Słowacji i adresuje swoja ofertę właśnie do klientów z Europy Zachodniej, dla których traktują post-komunistyczne krajobrazy Słowacji stanowią element swoistej egzotyki i czynią Słowację ciekawym miejscem na spędzenie zimowego urlopu. Jak mówi jeden z brytyjskich turystów, "okazanie paszportu człowiekowi w mundurze, na którym ciągle można dostrzec emblemat z sierpem i gwiazdą na czerwonym tle, stanowi nieodłączną część towarzyszących takiemu wyjazdowi atrakcji".

Główny ośrodek narciarski, Jasná - Chopok, oddalony o 40 minut jazdy samochodem od Popradu, jest miejscem idealnie nadającym się na krótki wypad na narty. Słowacja oferuje narciarzom zmęczonym całodniowym "białym szaleństwem", spragnionym relaksu, wielki Aquapark Tatralandia z całym kompleksem spa, saunami i różnego rodzaju wodnymi atrakcjami. Podsumowując, narciarzom poszukującym wyśmienitej infrastruktury, rozbudowanej oferty usług oraz rozsądnych cen, mówimy: jeśli narty, to Słowacja!

Mając takie warunki zaraz pod nosem, często nie ma sensu przepłacać wyjeżdżając w Alpy. Szczególnie jeśli ktoś dopiero rozpoczyna swoją narciarską lub snowboardową przygodę i nie maży mu się jeszcze szusowanie po lodowcach.

Autor: Daniel Szczegielniak
---
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org.